Denzel – pierwszy emerytowany pies bojowy w Polsce i jego wyjątkowa statuetka

Denzel – pierwszy emerytowany pies bojowy w Polsce i jego wyjątkowa statuetka

Wyobraźcie sobie armię, którą bez problemu stać na supernowoczesne lotniskowce i atomowe okręty podwodne. Armię o potężnym budżecie i globalnym zasięgu. A teraz wyobraźcie sobie, że ta sama instytucja w latach 2002–2019 poddała eutanazji blisko 1200 swoich własnych, wojskowych psów bojowych.

Taki wstrząsający obraz wyłania się z artykułu o praktykach brytyjskiego wojska, który w 2018 roku stał się iskrą zapalną dla naszej dzisiejszej historii. Raporty ujawnione przez media były bezlitosne – tylko między 2013 a 2019 rokiem uśpiono tam 380 psów K9, a w samym 2009 roku życie straciło 125 zwierząt. Mówimy o psach, które ramię w ramię z operatorami sił specjalnych skakały ze spadochronami, zjeżdżały na linach z helikopterów, neutralizowały zagrożenia, wykrywały ładunki wybuchowe i wyciągały rannych żołnierzy z pola walki.

Co najbardziej szokujące, aż cztery z uśpionych psów były wcześniej odznaczone Medalem Dickin – zwierzęcym odpowiednikiem Krzyża Wiktorii, czyli najwyższego brytyjskiego odznaczenia wojskowego. Powody eutanazji podawane przez armię? Oficjalnie kwalifikowano je jako "zbyt niebezpieczne do adopcji", "stare i zużyte" lub po prostu "niespełniające standardów". Skala zjawiska była tak duża, że przeciwko traktowaniu zwierząt jak zużytego sprzętu zaczęli otwarcie protestować nawet sami żołnierze SAS, nazywając te procedury absolutną tragedią.

Te brutalne doniesienia z zagranicy wywołały u nas w kraju bardzo ważne pytanie: a co dzieje się z polskimi psami z jednostek specjalnych, gdy przechodzą na zasłużoną emeryturę?

Zadano odpowiednie pytania w polskiej Jednostce Wojskowej GROM, gdzie akurat w tamtym czasie służbę kończył pies o imieniu Denzel. Miał opinię niebezpiecznego, ale wbrew systemowym obawom i rzekomemu brakowi możliwości adopcyjnych, nie podzielił losu swoich brytyjskich odpowiedników. Denzel jako pierwszy pies bojowy w Polsce trafił po służbie na w pełni cywilną emeryturę. Udowodnił, że opieka nad czworonogami po takich przejściach jest możliwa i przetarł szlak dla kolejnych weteranów K9 w naszym kraju.

Niedawno w warsztacie mieliśmy ogromny zaszczyt dołożyć do tej historii naszą rzemieślniczą cegiełkę. Wykonaliśmy zlecenie upamiętniające ten przełomowy moment - surową, taktyczną dioramę, z której jedna unikalna sztuka trafiła w ręce opiekuna Denzela, a reszta do ośrodka szkoleniowego w Czerwonym Borze.

Scena przedstawia dwóch operatorów w pełnym oporządzeniu. Jeden z nich mierzy z karabinka z założonym tłumikiem, podczas gdy drugi czeka w gotowości z ciężkim taranem wyważeniowym. U ich boku czuwa wyrzeźbiony pies bojowy w taktycznej uprzęży. Całą akcję osadziliśmy wewnątrz zrujnowanego narożnika ceglanego budynku. Z tyłu muru widnieje realistyczna wyrwa oraz rozsypany gruz. Kluczowy element tej pamiątki znajduje się na samym froncie dioramy – to wkomponowana w cegły miedziana tabliczka oraz wyraźnym imieniem "DENZEL". Całość pokryliśmy ręcznym malowaniem imitującym ciężki, patynowany metal, co nadaje figurkom odpowiedniego, wojskowego ciężaru.

To dla nas niezwykły projekt. Zaczynamy od zera, rozkręcając ten mały warsztat, ale świadomość, że nasze "Gromiki" stają się fizycznym hołdem dla weteranów na czterech łapach, daje potężnego kopa do dalszej pracy.